kiedy to Miłość jest Cieniem

kiedy to twoim przekleństwem (Cieniem) jest Miłość
nigdzie nie znajdziesz swojego miejsca ukojenia
a dokładniej, ja nie znajduje miejsca dla ukojenia sie
i aby móc spać spokojnie
stać musi się nikim
lub każdym

nie dlatego, że nie kochasz,
że nie umiesz kochać,
że nie masz kogo kochać,
że nie potrafisz odnaleźć tego jedynego
a dlatego, że to Ona - Miłość, jest twoim jedynym przeznaczeniem

Miłość nieścierpi granic
cierpisz, ty kiedy one są
ty, wtedy cierpi
tęsknisz, żałujesz, łudzisz się nadzieją

kiedy ta Miłość kocha, wtedy to ja jest w Niej brak
brak jako - chcesz, powinnaś to czuć, bo przecież tak objawia się kochanie
brak jako - nie czucie braku, nie czujesz pociągu, tęsknoty, ochoty na bliskość
Bo skoro nic czujesz, nie czujesz tego co nazywasz miłością
myślisz, ja nie kocham
i to porzucasz

Uważaj, bo możesz żyć w błędzie!

To czego nie czujesz,
nie jest objawem czucia pod tytułem - nie ma we mnie Miłości 
(to nie jest przejaw Jej braku)
tak, w ten sposób, czujesz brak siebie! brak ja! tak, tego małego egotycznego stworka!
Miłość jednocześnie musi oznaczać brak ciebie
Ona to znaczy

kiedy tylko ja Ją wykluczy,
gdy wykluczy z Niej siebie
wtedy to ja tęskni, to ja żałuje.. to ja cierpi
i od razu czuje - Jej mi brakuje
i tyko w tym stanie Ją odnajduje
tylko tak kochanie pojmuje
i stąd te stany permanentnie utrzymuje
bo tylko tak ja może czuć sie kochanym
może myśleć, że kochać potrafi
!

Miłość to nie jest pożądanie, które ja czuje
to Ona żąda
ja pożąda wyłącznie tego, co go określa jakoś, wydziela
ogranicza, tworzy granice aby móc się jakoś wyrazić, siebie określić, siebie zobaczyć
w czym sie oglądnąć może
stąd w Miłości ja nie rozpozna siebie
nie jest mu to dane

ja nie cierpi w Niej
a jednocześnie ja niecierpi tego miejsca, nieznosi go
i do słownie.. unika, chowa się, zamiera lub ucieka
nie cierpi ja w tym miejscu być,
nuudaaa
nie znosi tego miejsca ja,
jeszcze większa nnuudaa
nie zasłoni go ja
tam! tu! nic się nie dzieje!

a ty od razu stwierdza - ja go nie kocham, ja w Niej (tym miejscu) NIC  nie czuję
co to oznacza dosłownie? że nic do niego czuję
nic tu czuję!
nie pociągnie ja w to miejsce, nie pociąga ciebie
nie pożąda ja w Nim! nie pożądasz w Niej
a odwrotnie.. kiedy ja tam zbliży się
odepchnie To, od siebie
odrzuci To, od siebie
obrzydzi To, przez siebie

To nie jest gra słowami.
To nie ja gram słowami.
Ty to robi
ja to robi całe życie
i tego nie widzi ani nie słyszy
jest głuche i ślepe
na wszystko co nie pozwoli mu przetrwać

Ty nie chce stać się Miłością
nie może się Nią stać, nie ma takiej siły
ty chce czuć tarcie
tu nie ma znaczenia czy ono jest miłe dla niego czy też nie
byle się działo
Tu dla ja, proszę ciebie, to znaczy, to samo
stwarza mu tylko większą gamę roszczeń
Ja chce być w nieustannym stwarzaniu miłości
Ja tylko w nim może być!
w staraniu się o Nią
dbaniu o Nią
walce o Nią czasem też
Kiedy tych rzeczy dla ja braknie,
stwierdzi, to samo ja..  zawyrokuje
nie ma we mnie miłości, nie kocham już/jeszcze

oj, gdybyś mi uwierzył na słowo
czy gdyby ja uwierzyło tym słowom
wystarczyłby pstryk!?
i wszystkie problemy by znikły
dosłownie
razem z ja

tak, to sławne.. ja
któremu potrzebne granice
aby móc się w nich rozpoznać
potrzebne cierpienie
aby móc się czuć, by się stawać (lepszym)
to tęsknota go określa
to żal go formuje
to nadzieja go trzyma przy życiu

ja nie cierpi kiedy kocha
i ten brak cierpienia mu przeszkadza
ja nie tęskni kiedy kocha
i ten brak tęsknoty mu przeszkadza
ja nie czuje żalu kiedy kocha
i ten brak żalu mu przeszkadza
Bo nie ma go co określić!
wpada w przerażenie, bo kiedy nie określa go kształt ani forma
w którym może się zmieścić, określić
jaka go może rozpoznać, nazwać, opisać
Bo znika!
ja może przetrwać i  wyłącznie trwać w opozycji do Niej!
w cierpieniu
żalu
bólu
w oddzieleniu
I temu hołduje!

W Miłości
nie ma w Niej nikogo, kto by musiał czekać
nie ma w Niej nikogo, kto by musiał się starać
nie ma w Niej nikogo, kto by mógł poświadczyć
że OTO JESTEM

Wyłącznie w opozycji do Niej
możesz być ty.. jako ja
ja może mówić o Niej, do Niej, z Nią

cdn..




Komentarze

  1. Odczytałem właśnie sugestywny wiersz godzący krzyk z szeptem...
    kiedy to "ja" jest cieniem, tlącym się, w bezmrocznym mroku Miłości ...
    niech płonie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy uspokajasz się, kończą swój taniec dylematy miłosne, dusze, energie, duchy – czyli pragnienia, niezaspokojenia. Ale i kończą się inne tematy, a wyzwalana z siebie dusza czuje, że umiera z braku wrażeń. A więc łapie za temat miłości – dogmat samsaryczny (obszar dziejącego się zaistnienia)

    „Miłość” – wszechprzenikające mieszanie, domaganie się miłości (kochaj mnie), lansowanie miłości jako lek na wszystko, a ona znieczula samsaryczną rzeź lub czyni w niej pauzy nim znów… Nie byłoby mowy o miłości gdyby nie iluzja i dualistyczne postrzeganie. Miłość jest produktem iluzji jak tantra. Narkotyk. Zmiękcza. Czyni większy przepływ samsary w samsarze. Wyzwala… do samsary.

    Miłość ale… nie fizyczna, nie emocjonalna, nie uczuciowa, nie prosząca, nie zrównująca bo w zrównaniu bytów istnieje tylko kopulacja fizyczna, kopulacja emocjonalna, kopulacja uczuciowa, kopulacja domagająca się wymiany, ocierania… no i mamy kop(ulow)anie się i powielanie braków, tkanie sieci nigdy nie zaspokajających w pełni, poprzez to, co w nie wpada i wspólnie się wielowymiarowo więzi.

    No chyba, że „miłość” rozumiana jako zryw świadomości do swego źródła, kończy się gdy dociera… a wraz z dotarciem, Efendi wielkiej samsary o nazwie „Miłość” okazuje się nagi, a jego „wszechmoc” nie jest interesująca.

    Niektórzy twierdzą, że „wyższe istoty” opływające w miłość nie reagują same z siebie na oddolne utrapienia bo ponoć muszą być wpierw poproszone, a jeśli tak, to zachowują się jak dorosły, który nie pomaga topiącemu się dziecku, bo nie poprosiło o to. No tak, ale „to nie to samo, nie możesz porównywać wymiaru ludzkiego z doskonalszym, wyższym”. Otóż mogę i to robię czyniąc puentę, że to wszystko zakłamaniem jest i wciąż będzie, póki dzieje się.

    Miłość – miła ość.
    Jedność – jedna ość.
    Ktoś Kocha ? nie !
    Bo chce, bo sam jest chcącym niedosytem.
    (czyżby gdzieś brakło miłości ? – tak, bo ona jest brakiem – spoczynku -generującym potrzebę).
    Kochaj – koc & haj.

    Ość jest pusta, a wtedy miła.
    Dla nikogo.

    O ! „Miłości”, o(dpu)ść mi, że widzę iż poprzecieraną zasłoną jesteś, pociesznym kocykiem pod który można schować się. Żerujesz na sercach ludzkich aby im się chciało, pod twym złudzeniem, chcieć. Uzdrowienie jakie oferujesz nasącza przekonaniem, że życie żywiące się życiem jest w porządku. Tak, o „Miłości” na JĘKach twe pIĘKno opiera się. Już ci nie wierzę o „Miłości”, od czasu gdy wtargnęłaś chwilę po tym gdy nie było cię, gdy nie istniałaś tam gdzie SPOKÓJ trwa. Ułudą jesteś „moja miła” i jak zdobycz w swych rozpryskach, okaleczasz to, co ponoć kochasz, imitując ciszę i kneblując krzyk.
    O „Miłości” światłem jesteś, zróżnicowaniem, tarciem i za twoją sprawą, przedstawia się źródłową noc jako zło, a czerń jako jego znak.
    Tak, dla świetlistych iluzji dramatem jest zgaszenie światła.

    Miłość zniewala. Imituje Prawdę.
    Miłość do Prawdy wyzwala.

    A męskie czy żeńskie z pragnień ugniecione, jest ich przedłużeniem, a nie tak, że męskie i żeńskie jest źródłowym chceniem pojawiających się pragnień. Wykreowana tęsknota to miłości psota.

    Iluzja nie opada poprzez związki, przenikanie, spotkanie, energetyczne cokolwiek – to tylko zmienia jej kształt. Można się tym cieszyć choć osobiście nie wiem z czego w świecie jęków.
    Czy to jest pełnia gdzie obok siebie syty i głodny ? Gdzie doznawanie jest nałogiem ? A może to wszystko jest właśnie pełni zaprzeczeniem. Pełni, w której nic nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz